KONTAKT DZIECKA Z PRZYRODĄ

Wiele spośród dzieci żyjących w wielkich miastach i osiedlach otoczonych wysokimi, szarymi i nieruchomymi murami, drepcących po kamiennych chodnikach, często bardzo długo nie zdaje sobie sprawy, że poza tym „światem” zbudowanym przez człowieka istnieje jeszcze inny – stokroć piękniejszy, kolorowy, nieustannie zmieniający się – świat przyrody.

A tymczasem ileż korzyści dla wszechstronnego rozwoju naszego dziecka płynie właśnie z obcowania z tym światem. I to korzyści zarówno dla jego rozwoju fizycznego, jak i psychicznego. To pod wpływem przyrody dziecko staje się silniejsze i odporniejsze na wiele chorób, to przyroda wraca mu utracony apetyt, pogłębia jego sen, wzmacnia system nerwowy, pobudza aktywność całego organizmu.

Dla rozwoju psychicznego dziecka przyroda jest nieocenionym wychowawcą i nauczycielem, to właśnie różne zjawiska przyrodnicze wywołują u dziecka pasję poznawczą i badawczą. To kontakt z przyrodą pobudza jego zainteresowania światem ożywionym i nieożywionym, ćwiczy spostrzegawczość, uwagę, wyrabia zmysł obserwacyjny, rozwija sprawność myślenia i mowy.
Ale nie tylko w dziedzinie poznawczej widać ów drogocenny wpływ przyrody na nasze dziecko. Obcując z przyrodą, rozwija ono w sobie poczucie piękna, ową wrażliwość artystyczną, dzięki której doznaje wielu radosnych a zarazem subtelnych wrażeń i przeżyć.

Oczywiście, i w tej dziedzinie, aby uzyskać pozytywne rezultaty z kontaktów dziecka z przyrodą, musimy my – dorośli czuwać i umiejętnie nimi kierować. To od nas w dużej mierzę będzie zależało, czy dziecko budzie wzrastało w poczuciu szacunku i podziwu dla piękna przyrody, czy też stanie się wandalem, który ją tylko niszczyć będzie potrafił. Od nas będzie zależało, czy stanie się miłośnikiem jej i opiekunem, czy też bezceremonialnie i bez żadnych skrupułów będzie ją chciało zawsze tylko wykorzystywać dla swych egoistycznych i krótkowzrocznych celów.

Dokąd będziemy prowadzić naszego malca, aby ukazywać mu piękno przyrody, jakie warunki będziemy mu stwarzać, aby nie tylko nauczy się ją podziwiać z daleka, ale też aby mógł nawiązać z nią bliższy kontakt, dostrzegł i zrozumiał jej użyteczność, polubił prace z nią związane?

Dla dzieci miejskich na pewno ów kontakt zaczyna się od parków i zieleńców, gdzie wprawdzie „nie wolno deptać trawników” ani wspinać się na drzewa, ale i tak wiele ciekawych i przyjemnych chwil można tu przezyc sycąc oczy zielenią, ciesząc się jesienią każdym znalezionym kasztanem i żółtym liściem, a na wiosnę – barwnym motylem i pierwszym rozkwitłym kwiatkiem zauważonym w trawie, przysłuchując się głosom ptaków śpiewających w krzakach i na drzewach, przyglądając się łabędziom pływającym w stawie. A poza tym – jeszcze jedna wielka radość – można biegać po
prawdziwej ziemi, można na niej patykiem rysować. A w piaskownic , można szufelką czy łopatką wykopać głęboki dół albo zbudować podziemny Korytarz – taki, jak to budują krety, można usypać wysoki kopiec czy górę nie do zdobycia dla krasnoludków z bajki… Trzeba tylko zabierać ze sobą do parku na spacery wiaderka i łopatki i nie omijać piaskownic, mimo że dziecko i noże się pobrudzić. Trzeba zostawić mu swobodę biegania i skakania, bez strachu 0 to, że może stłuc kolano, czy nabić jednego czy drugiego guza.

Oczywiście, jeśli tylko istnieje w naszym mieście ogród botaniczny, a także zoologiczny – będziemy i tam od czasu do czasu zachodzić t dzieckiem. Niech zetknie się już też i z egzotyczną florą i fauną, tym bardziej, że zwykle starsze przedszkolaki znają już ją doskonale z różnych ilustrowanych książek (np Murzynek Bambo, Przygody małpki Fiki-Miki itp.), a także z teatrzyku kukiełkowego, przezroczy i telewizji.

Bliższy kontakt z przyrodą możemy też nawiązać na naszej działce czy w ogródku koło domu. Dziecko chętnie będzie nam pomagało już w pracy. Pod naszym kierunkiem może swą małą konewką podlewać grządki, może wraz z nami wyrywać chwasty, może uczestniczyć czynnie w zbieraniu takich owoców, jak porzeczki czy truskawki, a także śliwki, jabłka czy gruszki. Może pomóc w pielęgnowaniu kwiatów ozdobnych, a także w układaniu z nich bukietów. Przy wszystkich tych, atrakcyjnych dla dziecka, czynnościach jest mnóstwo okazji także i do powiększania i pogłębiania jego wiedzy.

I o tym powinniśmy zawsze pamiętać podczas naszej wspólnej pracy z dzieckiem na działce. Nie wszystkie bowiem dzieci będą się same nas o coś pytać, musimy sami często prowokować ich pytania i sami zwracać uwagę na pewne zjawiska i fakty w otaczającej nas przyrodzie, wyjaśniać i tłumaczyć rozbudzając w ten sposób dopiero zaciekawienie nimi dzieci. A już w żadnym przypadku nie wolno nam lekceważyć pytań naszych malców, czy zbywać nieprawdziwymi odpowiedziami. Trzeba korzystać z każdej chwili aktywności umysłowej dziecka, a nie tłumić jej i gasić. Dziecko śmiałe, prawdopodobnie, zagadnie nas jeszcze po raz drugi, trzeci i piąty, ale dziecku nieśmiałemu możemy wyrządzić krzywdę nie dając mu wyczerpującej odpowiedzi w momencie, kiedy stawia pytanie. Zamknie się w sobie i przestanie nas w ogóle pytać – z wielką szkodą dla siebie.